Harry's P.O.V.
- Harry musisz iść! Potrzebuje moich marchewek!-krzyczał Louis praktycznie wyrzucając mnie za drzwi.
Jaki był jego problem?
- Lou, naprawdę nie chcę nigdzie dzisiaj iść. Poprostu chcę trochę pospać. Naprawdę. Ktokolwiek przychodzi, nie będę z nim rozmawiał, przysięgam.
Louis prychnął i skrzyżował ramiona na piersi.
- Ja... To jest... Nie możesz. To... buldożer, teraz wyjdź..
Wpatrywałem się w niego przez chwile po czym wybuchnąłem śmiechem.
- Oh Lou. Jesteś zbyt słodki. Teraz poważnie. Co to za dziewczyna? Wisisz na telefonie i rozmawiasz z nią cały czas. Wiem, że to ona.
Louis zbladł.
- Tak! To dziewczyna. I będzie tu wkrótce wiec PROSZĘ idź. Zrobię... zrobię wszystko co będziesz chciał przez cały jutrzejszy dzień jeśli zostawisz mieszkanie dla mnie tego popołudnia.- błagał.
Zgodziłem się. Skoro był tak zdesperowany żeby trzymać ją z daleka ode mnie więc zgoda.
- Dobra, wychodzę. Tylko pozwól mi założyć buty.
Powłóczyłem się do mojego pokoju, złożyłem jakieś buty i fioletową bluzę Jack'a Wills'a przed tym jak zostanę wyrzucony na mróz. Lou siedział niespokojnie w salonie przygryzając wnętrze policzka. Robił to jedynie gdy bardzo się denerwował.
- Boo co jest?- zapytałem podchodząc bliżej, jego oczy się rozszerzyły.
- P-powinieneś już iść.- powiedział szybko pędząc przez pokój.
Zgodziłem się. To było... dziwne.
- Na razie.- wymamrotałem otwierając drzwi.
Otworzyłem je ale siła odepchnęła je ponownie i do środka wturlała się mała dziewczynka.
- Przepraszam kochanie!- krzyknąłem, podniosłem ja i znów stała. Patrzyła na mnie zaciekawiona swoimi, jasnymi, zielonymi oczami, jej loki skakały we wszystkie strony przez wiatr. Jej policzki były zaróżowione i mogłem zobaczyć w nich niewielkie dołeczki.
- Tata?!- krzyknęła po dłuższym przyglądaniu mi się.
Spojrzałem zdezorientowany na kobietę za nią. Dlaczego ta dziewczynka myślała...
Przestałem myśleć gdy ją zobaczyłem. Te przenikliwe szare oczy, otoczone długimi rzęsami. Gęste, czarne loki. Pulchne, zachwycające, czerwone usta. Blada skóra, twarz pozbawiona koloru.
- Cześć Harry.- wymamrotała sięgając po dziewczynkę, która stała przede mną.
- Tata?- zapytała ponownie, wskazując na mnie.
- Tak... tata.- powiedziała Lucy przyciagając ją bliżej.
O co tutaj do cholery chodzi?
Lucy's P.O.V.
- M-musimy iść- wyjąkałam i prześlizgnęłam się obok niego, zatrzaskując drzwi pomiędzy nami.
Lou był w salonie, uśmiechnął się ale wyglądał na zestresowanego.
- HarryjąwidziałiponiekądpowiedziałamBelliżejestjejojcem.- wymamrotałam szybko gdy postawiłam Bella'ę na ziemi.
Louis wytrzeszczył oczy.
- Co?! Myślałem, że nie chcesz żeby wiedział!
- Bo nie chciałam. Ona... ona zobaczyła go, powiedziała 'tata', spanikowałam i powiedziałam, że to on. Boże Lou co ja teraz zrobię? On mnie rozpoznał!
Lou nieznacznie zachichotał.
- Oczywiście, że cię rozpoznał. Nie zmieniłaś się. Oczywiście, że cię pamięta. Był w tobie zakochany Luce. Bardzo zakochany.
Pamiętam te dni. Nastoletnie dni, kiedy każdy kolejny był przygodą, w szczególności z moim chłopakiem; znanym na całym świecie Harry'm Styles'em. Życie było wtedy o wiele prostsze...
- Kiedy do cholery zamierzałaś mi powiedzieć?- usłyszałam jak ochrypły głos ryknął z holu.
Stał tam; na twarzy miał wypisane zranienie, zmieszanie i złość. Bella stała, uśmiechając się do niego.
- Tata!- powiedziała ufnie, była taka szczęśliwa... to aż bolało.
Harry spojrzał na nią i jego oczy trochę złagodniały. Podbiegła bliżej i zaczęła skakać z wyciągniętymi rączkami. Podniósł ją tak jak ja to robiłam i pocałował ją w policzek ponownie powtarzając moje zachowanie. Bella przytuliła się do jego szyi tak jak kiedyś ja zwykłam to robić. Lou patrzył na to nieufnie.
- Ze wszystkich okrutnych rzeczy, które mi zrobiłaś.... trzymałaś moją córkę z dala ode mnie?- zapytał ostro, pocierając plecy Belli.
Nie odezwałam się.
- Myślała, że robi dobrze.- bronił mnie Lou.
Uwaga Harry'ego skupiła się na nim.
- Ty...wiedziałeś. Mój NAJLEPSZY PRZYJACIEL wiedział, że mam córeczkę i nie powiedział mi o tym? Jak mogłeś mi to ZROBIĆ Lou?
Nie czekał na odpowiedź. Szybko się odwrócił i wyszedł w stronę srebrnego samochodu.
- HARRY!- krzyknęłam w pogoni za nim i moim dzieckiem. Moją córeczką.
Ale zanim zdążyłam go zatrzymać, odjechał. O mój Boże. Jeden wielki bałagan.
___________________________________________________________________________
Miał się pojawić wcześniej ale pisałam egzaminy dlatego dopiero teraz :D
FROZEN Xx.
poniedziałek, 5 maja 2014
piątek, 18 kwietnia 2014
Chapter 1
- No dalej Bella, skarbie. Chcesz zatańczyć? Chcesz patrzeć jak mamusia tańczy?- gruchałam, łaskocząc moją 3-letnią córkę Isobelle.
Bella kochała taniec prawie tak mocno jak ja, tańczę od 16 lat od kiedy tylko skończyłam 3 lat. Byłam baleriną. Pracowałam ciężko żeby być tak dobrą jak byłam. Bella dopiero zaczynała lekcje, ale ZAWSZE tańczyła w naszym mieszkaniu, to było jej częścią.
- Tańcz ze mną mamusiu!- wykrzyknęła, podnosząc do mnie swoje rączki.
Zachichotałam i podniosłam ją, obracając się i pocałowałam ją w policzek. Bella zachichotała kręcąc się w moich ramionach. Gdy tylko ją postawiłam, spojrzała na mnie poważnie.
- Mamusiu! Gdzie jest tata?- zapytała cicho a moje serce pękło pod jej zdezorientowanym spojrzeniem.
- Tata... zniknął na chwilę kochanie. Po prostu... musimy go znaleźć. Ok?
Pomyślała chwile zanim skinęła głową, jej brązowe loczki skakały wokoło jej jasnych zielonych oczu.
- Ok! Teraz idę się pobawić!- powiedziała mi zanim pobiegła w swojej trzepoczącej, różowej spódniczce baletnicy. Westchnęłam i osunęłam się na kuchenny stół, chowając twarz w dłoniach. Bella pytała o tatę każdego dnia. Zabijało mnie to, że nie mogę jej tego powiedzieć, tego gdzie on jest. Wkrótce będę musiała. Ale... nie mogę... nie teraz.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni, zadzwoniłam pod jedyny numer, który zapamiętałam w życiu. Usłyszałam tylko trzy sygnały zanim ktoś odebrał.
- Lucy! jak się masz kochana?!
- Dobrze Lou. Chciałam wiedzieć czy jesteś aktualnie zajęty...
- Louis Tomlinson. Tak z One Direction. Jest moim przyjacielem od wielu lat.
- Jestem wolny zawsze gdy tego chcesz kochanie.- powiedział chichocząc.- Chcecie z Bellą przyjść? Mogę gdzieś wysłać Harry'ego na jakiś czas...
Przygryzłam wargę. Jeśli Harry ją zobaczy, wszytko będzie skończone. Bella była kopią Harry'ego, prawie wcale nie wyglądała jak ja; była w całości dzieckiem swojego ojca. Zachowywała się także jak on. Louis był jedynym który znał prawdę. Pomagał mi z "tym" i z Bellą.
- Jasne. Zaraz wychodzimy.- uśmiechnęłam się.
- Świetnie. Wykopię Hazzę z domu. Robię to dla ciebie kochanie.- droczył się.
Zaśmiałam się i rozłączyłam chowając telefon.
- Bella! Chcesz iść zobaczyć wujka Lou?- zawołałam wchodząc do jej pokoju.
- Wujek Lou!- krzyknęła skacząc.
Zaśmiałam się.
- Tak! Pójdziemy się bawić! Dalej, dalej idziemy!
Wyskoczyła z pokoju; wzięłam jej puchowy płaszczyk, żeby chronił ja przed zimnym powietrzem Londynu.
- Pospiesz się mamusiu!- zawołała z ekscytacją w głosie.
Kochała chodzić do domu Lou. Sam jest jak 3-letnie dziecko wiec dobrze się dogadują. Założyłam mój puchowy czerwony płaszcz wyciągając z pod niego moje długie do pasa czarne loki pozwalając im opadać na plecach. Sprawdziłam czy moje czerwone od pomadki usta nie są rozmazane, podniosłam Bellę i zaczęłam iść do mieszkania Lou, które było tylko 10 minut drogi stąd. Bella paplała całą drogę, szarpiąc moją czapkę albo bawiąc się moimi wtykanymi kolczykami, którymi była zafascynowana.
- Jesteśmy na miejscu!- powiedziałam jej, stawiając ją na ziemi. Wbiegła po schodach podekscytowana popychając drzwi żeby je otworzyć, kiedy te się otworzyły, wpadła do środka na kogoś.
- Przepraszam kochanie!- krzyknął mężczyzna z Brytyjskim akcentem, stawiając ją na nogi. Zachłysnęłam się powietrzem i przysięgam moje serce stanęło. Nie... to nie może być...
Bella zmrużyła oczy, patrząc ciężko na niego i jej oczy się rozszerzyły.
- Tata?- usłyszałam jej krzyk.
Para elektryzujących, zielonych oczu spojrzała na mnie zmieszana i rozszerzyła się jak w horrorze, kiedy spoczęły na mnie. Cholera.
- Cześć Harry...
Bella kochała taniec prawie tak mocno jak ja, tańczę od 16 lat od kiedy tylko skończyłam 3 lat. Byłam baleriną. Pracowałam ciężko żeby być tak dobrą jak byłam. Bella dopiero zaczynała lekcje, ale ZAWSZE tańczyła w naszym mieszkaniu, to było jej częścią.
- Tańcz ze mną mamusiu!- wykrzyknęła, podnosząc do mnie swoje rączki.
Zachichotałam i podniosłam ją, obracając się i pocałowałam ją w policzek. Bella zachichotała kręcąc się w moich ramionach. Gdy tylko ją postawiłam, spojrzała na mnie poważnie.
- Mamusiu! Gdzie jest tata?- zapytała cicho a moje serce pękło pod jej zdezorientowanym spojrzeniem.
- Tata... zniknął na chwilę kochanie. Po prostu... musimy go znaleźć. Ok?
Pomyślała chwile zanim skinęła głową, jej brązowe loczki skakały wokoło jej jasnych zielonych oczu.
- Ok! Teraz idę się pobawić!- powiedziała mi zanim pobiegła w swojej trzepoczącej, różowej spódniczce baletnicy. Westchnęłam i osunęłam się na kuchenny stół, chowając twarz w dłoniach. Bella pytała o tatę każdego dnia. Zabijało mnie to, że nie mogę jej tego powiedzieć, tego gdzie on jest. Wkrótce będę musiała. Ale... nie mogę... nie teraz.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni, zadzwoniłam pod jedyny numer, który zapamiętałam w życiu. Usłyszałam tylko trzy sygnały zanim ktoś odebrał.
- Lucy! jak się masz kochana?!
- Dobrze Lou. Chciałam wiedzieć czy jesteś aktualnie zajęty...
- Louis Tomlinson. Tak z One Direction. Jest moim przyjacielem od wielu lat.
- Jestem wolny zawsze gdy tego chcesz kochanie.- powiedział chichocząc.- Chcecie z Bellą przyjść? Mogę gdzieś wysłać Harry'ego na jakiś czas...
Przygryzłam wargę. Jeśli Harry ją zobaczy, wszytko będzie skończone. Bella była kopią Harry'ego, prawie wcale nie wyglądała jak ja; była w całości dzieckiem swojego ojca. Zachowywała się także jak on. Louis był jedynym który znał prawdę. Pomagał mi z "tym" i z Bellą.
- Jasne. Zaraz wychodzimy.- uśmiechnęłam się.
- Świetnie. Wykopię Hazzę z domu. Robię to dla ciebie kochanie.- droczył się.
Zaśmiałam się i rozłączyłam chowając telefon.
- Bella! Chcesz iść zobaczyć wujka Lou?- zawołałam wchodząc do jej pokoju.
- Wujek Lou!- krzyknęła skacząc.
Zaśmiałam się.
- Tak! Pójdziemy się bawić! Dalej, dalej idziemy!
Wyskoczyła z pokoju; wzięłam jej puchowy płaszczyk, żeby chronił ja przed zimnym powietrzem Londynu.
- Pospiesz się mamusiu!- zawołała z ekscytacją w głosie.
Kochała chodzić do domu Lou. Sam jest jak 3-letnie dziecko wiec dobrze się dogadują. Założyłam mój puchowy czerwony płaszcz wyciągając z pod niego moje długie do pasa czarne loki pozwalając im opadać na plecach. Sprawdziłam czy moje czerwone od pomadki usta nie są rozmazane, podniosłam Bellę i zaczęłam iść do mieszkania Lou, które było tylko 10 minut drogi stąd. Bella paplała całą drogę, szarpiąc moją czapkę albo bawiąc się moimi wtykanymi kolczykami, którymi była zafascynowana.
- Jesteśmy na miejscu!- powiedziałam jej, stawiając ją na ziemi. Wbiegła po schodach podekscytowana popychając drzwi żeby je otworzyć, kiedy te się otworzyły, wpadła do środka na kogoś.
- Przepraszam kochanie!- krzyknął mężczyzna z Brytyjskim akcentem, stawiając ją na nogi. Zachłysnęłam się powietrzem i przysięgam moje serce stanęło. Nie... to nie może być...
Bella zmrużyła oczy, patrząc ciężko na niego i jej oczy się rozszerzyły.
- Tata?- usłyszałam jej krzyk.
Para elektryzujących, zielonych oczu spojrzała na mnie zmieszana i rozszerzyła się jak w horrorze, kiedy spoczęły na mnie. Cholera.
- Cześć Harry...
środa, 16 kwietnia 2014
Prologue
Na swoje 16 urodziny Lucy Martinez otrzymała od swojego przyjaciela z dzieciństwa - Louis'ego Tomlinsona 'prezent'; miała być rezerwową tancerką zespołu One Direction.
Coś zaczęło się rozgrzewać pomiędzy nią a Harry'm, ale on po zakończeniu trasy wszystko zakończył. Krótko po zerwaniu Lucy dowiaduje się, że jest w ciąży. Było to dziecko Harry'ego, postanowiła zachować to w sekrecie prawdę mówiąc jedynie Louis'emu.
Teraz 3-letnia Isobelle wpada na swojego ojca całkowicie przypadkowo. Czy Lucy pozwoli chłopakowi z kręconymi włosami wejść do życia jego córki lub odrzuci go tak jak on zrobił to jej kilka lat temu?
Coś zaczęło się rozgrzewać pomiędzy nią a Harry'm, ale on po zakończeniu trasy wszystko zakończył. Krótko po zerwaniu Lucy dowiaduje się, że jest w ciąży. Było to dziecko Harry'ego, postanowiła zachować to w sekrecie prawdę mówiąc jedynie Louis'emu.
Teraz 3-letnia Isobelle wpada na swojego ojca całkowicie przypadkowo. Czy Lucy pozwoli chłopakowi z kręconymi włosami wejść do życia jego córki lub odrzuci go tak jak on zrobił to jej kilka lat temu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)